Maszyna do czytania myśli

Mam coraz gorsze zdanie na temat “prasy” w ogóle, a już serwisów internetowych w szczególności. Pół biedy, że szerzy się tam analfabetyzm, ale kretynizm jako paradygmat zawodowy pismaka - to już lekka przesada.

Onet.pl trochę się pospieszył, odtrąbiając tytułowo, że “Istnieje już maszyna do czytania myśli”. To jest ten przykład paradygmatycznego kretynizmu (lub nieuczciwości). Na szczęście pozostaje jeszcze strona źródłowa opisywanej wiadomości - czyli magazynu “Nature”. Po porównaniu obu tekstów - utwierdziłem się w przekonaniu, że nic nie działa równie antynaukowo, jak artykuły “informacyjne” i “popularyzatorskie” w zwykłej prasie, przynajmniej niepisane przez naukowców.

Podsumowując - co mamy tak naprawdę? Ano, mamy maszynkę, która w kontrolowanych, eksperymentalnych warunkach - pozwala odczytać obrazy, które widzi badany. Trafność to: 72% i 92% przy dwóch uczestnikach. Mamy więc stosunkowo małą, chociaż więcej niż obiecującą próbę. Naukowcy twierdzą, że w zadanych warunkach trafność, wynikająca ze zwykłego zgadywania, wyniosłaby 0,8%. Ponadto trzeba pamiętać, że sytuacja jest laboratoryjna, dość ściśle sformalizowana i kontrolowana. Badanym pokazano 1′750 obrazów, a następnie - 120 innych, których wcześniej nie widzieli. Podczas ich prezentowania, przeprowadzono test maszyny. Przy pierwszej porcji, 1′750 obrazów, monitorowano tylko działanie mózgów uczestników.

Pozostaje pytanie, np. co to znaczy “inne obrazy”? Czym się różniły? Jakich zabiegów interpretacyjnych na wynikach badania musiano dokonać, żeby odczytać trafnie? Bo przecież porównujemy różne aktywności mózgu i dopiero na tej podstawie dokonujemy przewidywań. Jaki przyjęto margines błędu?

Niezależnie od tego, że jeszcze poczekamy na działającą maszynkę, która pozwoli poprawnie “zgadnąć”, co widzi badany - z radością przyjąłem tę wiadomość. Osobiście czekam na przewrót naukowy, który sam jeden przeważy rewolucje w pojmowaniu człowieka i świata, które zawdzięczamy Kopernikowi, Darwinowi, wreszcie Einsteinowi. Oczywiście, trzeba pamiętać, że im większe możliwości - tym większa pokusa. Warto mieć na uwadze, że wszystkie moralne świnie tylko by się uradowały, mogąc tropić nieprawomyślnych. Pozostaje mieć nadzieję, że wszyscy rozumiemy, że to broń obosieczna, a wszyscy miewają kosmate myśli.

Jeszcze tylko zdanie, które może stanie się zalążkiem przyszłej notki, jeśli czas pozwoli. Przeszło mi przez głowę, że przecież ktoś może pomyśleć, że taką maszynę da się zastosować tylko do niecnych celów. Czyli przy jej pomocy można tylko prowadzić różnego rodzaju szpiegostwo. Tak zupełnie ad hoc mogę wymyślić co najmniej kilka innych zastosowań. Na przykład:

  • zestaw, pozwalający nagrywać filmy z tego, co wizualizuje dana osoba; twórca scenariusza staje się jednocześnie kamerzystą, reżyserem, całą resztą ekipy - oraz tworzy obsadę dowolnie (zauważmy, że wymaga to wielkiego wytrenowania wyobraźni; por. notkę o interfejsie mózgowym i zdanie o Dalajlamie jako mistrzu gier komputerowych tak sterowanych)
  • elektroniczny dziennik snów
  • w połączeniu z końcówką wysyłającą określone impulsy - urządzenie, służące do dzielenia wrażeń - snów, fantazji seksualnych i innych
  • urządzenie, przekładające obrazy z wyobraźni - na “zdjęcia” itp.

A jestem pewien, że możemy znaleźć jeszcze wiele pokojowych i - nade wszystko - twórczych zastosowań.

~ autor Paweł Bakalarz w dniu marzec 11, 2008.

Jedna odpowiedź to “Maszyna do czytania myśli”

  1. Witam, fajnie wszystko - moge sie pochwalic ze ta sprawe juz tropie od 8 miesiecy majac jeden dowod ze taka maszyne zaprojektowal nie jaki tylko Salvador Dali w latach 60tych ale nigdy nie była ona wychylona tylko tyle informacji bylo w(w źródle) ze moze sie podzielic z naukowcami i natym sie zakonczyło jak i w artykule jak i w projekcie. Noi co chce tutaj zauwazyc ze wlasnie gdzies musza sie znajdowac te projekty dotyczace tego dziela bo jak narazie niewiadomo gdzie szukac moze w Muzeum Fugueras ale watpie zeby byly udostepniane, nieznajac tej polityki niewiem dokad mnie doprowadzi moze ktoś bedzie mial jakis slady… Pozdrawiam SaMiR

Napisz odpowiedź