Materiał pokonferencyjny
No i poszłoooo. Minął Neuronus, minęła II KKK. Co pozostało?
Przede wszystkim - odświeżenie. Po prawie pięciu latach siedzenia na prawie - wreszcie otarłem się o naukę. Większe poczucie sensu. Do tej pory znajdowałem je, biegając po wykładach jak najdalszych od dogmatyki: filozoficznych, psychologicznych, od biedy socjologicznych - albo wychodząc do innych instytutów. Możliwość przetestowania się - zakończona chyba powodzeniem. Przynajmniej nie zjedli mnie, wbrew obawom, a nawet - mam wrażenie, przyjęli z pewnym zrozumieniem i zaciekawieniem. Jedną czy dwie znajomości, oby się rozwijały. Poza tym, szersze horyzonty. Wiem mniej więcej co w neuronauce i naukach kognitywnych piszczy i czego można się spodziewać. A jestem zdania, że to stąd możemy się w najbliższym czasie spodziewać przełomu, który do lamusa odeśle Kopernika, Darwina i Einsteina - i będziemy mieli się znów nad czym dziwić na świeżo. Taka moja, cicha, nadzieja.
Wreszcie, the last, and the least - możliwość dopisania sobie czegoś do cefałki, a przy tym - pewnie dwie publikacje, w tym jedną elektroniczną. Ech, czas zakończyć smutną epopeję pod nazwą “studia prawnicze” i poszukać sobie zajęcia, najlepiej bliskiego nauce - o ile nie w ogóle naukowego.







Napisz odpowiedź